Bolesna godzina rozstania Jezusa z Maryją

Poniżej fragment tekstu zaczerpnięty z książki Luizy Piccarrety „Godziny Męki Naszego Pana Jezusa Chrystusa” (1 godzina, 5 po południu) opisujący bolesne rozstanie Jezusa z Maryją. 

Jezus żegna Swoją Najświętszą Matkę

O Niebieska Mamo, zbliża się godzina rozstania i ja przychodzę do Ciebie. O Matko, daj mi Twoją miłość i Twoje zadośćuczynienia, daj mi Twój ból, bo wspólnie z Tobą chcę podążać krok w krok za ukochanym Jezusem.

A oto nadchodzi Jezus, i Ty, z sercem przepełnionym miłością, wybiegasz Mu naprzeciw, ale gdy Go widzisz tak pobladłego i zmartwionego, Serce Ci się ściska z bólu, słabniesz i niemal upadasz u Jego stóp… O moja słodka Mamo, czy wiesz, dlaczego ukochany Jezus przyszedł do Ciebie? Ach, przyszedł, żeby się po raz ostatni z Tobą pożegnać, żeby powiedzieć Ci ostatnie słowo, żeby otrzymać Twój ostatni uścisk! O Mamo, przytulam się do Ciebie z całą czułością, do jakiej zdolne jest to moje biedne serce, tak iż przyciśnięta i przytulona do Ciebie, ja również będę mogła otrzymać uściski uwielbionego Jezusa. Czy może mną wzgardzisz? A może nie jest to pociechą dla Twojego Serca mieć blisko siebie duszę, która dzieli Twoje boleści, uczucia i zadośćuczynienia?

smutny Jezus

O Jezu, w tej tak rozdzierającej dla Twojego najczulszego Serca godzinie, jakiejże nauki nam nie udzielasz o synowskim i kochającym posłuszeństwie wobec Swojej Mamy! Jaka słodka harmonia łączy Ciebie i Maryję! Co za słodkie oczarowanie miłości, która wzbija się aż do tronu Przedwiecznego i rozciąga się, aby przynieść zbawienie wszystkim stworzeniom na ziemi!

O moja Niebieska Mamo, czy wiesz, czego oczekuje od Ciebie ukochany Jezus? Nic innego, jak tylko ostatniego błogosławieństwa. Prawdą jest, że z każdej cząstki Twojej istoty nie płynie nic innego, jak tylko błogosławieństwo i uwielbienie dla Twojego Stwórcy, ale żegnając się z Tobą, Jezus chce usłyszeć słodkie słowa:Błogosławię Cię, o Synu”. I to Błogosławię Cię” usuwa z Jego uszu wszelkie bluźnierstwa i spływa słodko i łagodnie do Jego Serca. Jezus potrzebuje Twojego “Błogosławię Cię…”, aby przysłonić nim wszystkie zniewagi doznane od stworzeń.

Ja również przyłączam się do Ciebie, o słodka Mamo. Na skrzydłach wiatru chcę obejść Niebo, żeby poprosić Ojca, Ducha Świętego i wszystkich Aniołów o „Błogosławię Cię” dla Jezusa, tak abym idąc do Niego, mogła Mu zanieść Ich błogosławieństwo. A tu, na ziemi, chcę pójść do wszystkich stworzeń i prosić każde usta, każde uderzenie serca, każdy krok, każdy oddech, każde spojrzenie i każdą myśl, o błogosławieństwo i uwielbienie dla Jezusa. A jeśli nikt nie zechce mi ich dać, to zamierzam uczynić to w ich imieniu. O ukochana Mamo, po kilkukrotnym obejściu wokół, prosząc Trójcę Przenajświętszą, Aniołów, wszystkie stworzenia, światło słońca, zapach kwiatów, fale morza, każdy powiew wiatru, każdą iskrę ognia, każdy liść, który się porusza, migotanie gwiazd, każde drgnienie natury o „Błogosławię Ciędla Jezusa, przychodzę do Ciebie i łączę moje błogosławieństwa z Twoimi.

Moja ukochana Mamo, widzę, że doznajesz pocieszenia i ulgi i że ofiarowujesz Jezusowi wszystkie moje błogosławieństwa jako zadośćuczynienie za bluźnierstwa i przekleństwa, jakie otrzymuje od stworzeń… Ofiarując Ci to wszystko, słyszę Twój drżący głos, który mówi: Synu, pobłogosław także i Mnie!”

O moja słodka Miłości, Jezu, pobłogosław także i mnie wraz ze Swoją Mamą. Pobłogosław moje myśli, moje serce, moje ręce, moje uczynki, moje kroki i wraz ze Swoją Matką pobłogosław wszystkie stworzenia.

O moja Matko, patrząc na Oblicze zasmuconego Jezusa, pobladłe, smutne i udręczone, odżywa w Tobie pamięć o cierpieniu, jakie będzie musiał znieść wkrótce. Widzisz z wyprzedzeniem Jego Twarz pokrytą plwocinami i błogosławisz ją, głowę przebitą cierniem, przewiązane oczy, Ciało zmasakrowane biczami, ręce i stopy przebite gwoździami. I dokądkolwiek On idzie, Ty towarzyszysz Mu ze Swoimi błogosławieństwami. Ja również towarzyszę Mu razem z Tobą. Gdy Jezus będzie smagany biczami, koronowany cierniem, policzkowany, przebijany gwoździami, znajdzie wszędzie razem z Twoim, również i moje Błogosławię Cię.”

Godziny Męki Naszego Pana Jezusa Chrystusa”

„Zadowolenie, jakie błogosławiony Jezus odczuwa, gdy rozważamy te Godziny jest tak duże, że chciałby, aby przynajmniej jeden egzemplarz tych medytacji, do praktykowania, znajdował się w każdym mieście i miejscowości, ponieważ gdy je rozważamy, to tak jakby Jezus słyszał w tych zadośćuczynieniach odtwarzany Swój własny głos i Swoje własne modlitwy, jakie wznosił do Ojca podczas 24 godzin Swojej bolesnej Męki. I jeśli byłoby to praktykowane przez przynajmniej kilka dusz w każdym mieście lub miejscowości, to wydaje mi się, że Jezus daje mi do zrozumienia, że Boża Sprawiedliwość zostałaby częściowo złagodzona…”

(Z listu Luizy Piccarrety)

„Godziny Męki Naszego Pana Jezusa Chrystusa” nie są narracją czy zwykłym rozważaniem Męki Jezusa opisanym przez wielu innych autorów. Są natomiast modlitwą na wzór gimnastyki lub szkoły życia, w której jednoczymy się z Jezusem, żeby wraz z Nim i tak jak On, nauczyć się czynić to, co On czynił w Swoim wnętrzu, aby nas odkupić. Książka ta jest więc szkołą miłości, świętości i jedności z Wolą Ojca wraz z Jezusem, naszym Odkupicielem (czy wspólnie z Nim).

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.