Jezus w Więzieniu z nieopisaną Miłością oddaje Ojcu należną Mu chwałę

Jezus w więzieniu (5 do 6 rano) – tekst zaczęrpnięty z książki Luizy Piccarrety Godziny Męki Naszego Pana Jezusa Chrystusa”:

Mój Więźniu Jezu, budzę się i nie znajduję Ciebie. Moje serce mocno bije i tęskni z miłości… Powiedz mi, gdzie jesteś? Aniele mój, zaprowadź mnie do domu Kajfasza. Ale krążę tam i z powrotem, szukam wszędzie i nie mogę Cię znaleźć… Miłości moja, szybciej, porusz Swoimi rękoma łańcuchy, którymi przywiązałeś moje serce do Twojego i przyciągnij mnie do Siebie, abym mogła wzlecieć i rzucić się w Twoje ramiona.

A Ty, Jezu, Miłości moja, zraniony moim głosem i spragniony mojego towarzystwa, już mnie przyciągasz do Siebie. Widzę, że umieścili Cię w więzieniu… Podczas gdy moje serce nie posiada się z radości, że Cię znalazło, jest jednocześnie zranione bólem na widok stanu, do jakiego Cię doprowadzono.

Widzę, że Twoje ręce są przywiązane z tyłu do kolumny, a Twoje stopy związane i skrępowane. Widzę Twoją Najświętszą Twarz poranioną, opuchniętą i pokrwawioną od straszliwych uderzeń, jakie Jej zadano… Twoje niewinne oczy posiniaczone, Twój wzrok strudzony i smutny z powodu czuwania, Twoje włosy w całkowitym nieładzie, Twoja Najświętsza Postać cała potłuczona, a w dodatku nie możesz Sobie ani pomóc, ani się oczyścić, ponieważ jesteś związany… A ja, o mój Jezu, zanosząc się od płaczu, obejmuję Twoje stopy i mówię do Ciebie: „Och, do jakiego stanu Cię doprowadzili, o Jezu!”

A Jezus, spoglądając na mnie, odpowiada mi: „Podejdź moja córko i zwracaj uwagę na to, co widzisz, że Ja czynię, abyś mogła czynić to razem ze Mną i w ten sposób była w stanie kontynuować w sobie Moje Życie.”

A oto, ku mojemu zdumieniu, widzę, że zamiast zajmować się własnym cierpieniem, z nieopisaną miłością myślisz o wychwalaniu Ojca, aby oddać Mu to, co my winniśmy Mu oddać. I przywołujesz wszystkie dusze wokół Siebie, aby wziąć od nich na Siebie całe ich zło, a im dać całe Swoje dobro.

Słońce Woli Bożej

A ponieważ wstaje nowy dzień, słyszę Twój najsłodszy głos, który mówi: „Ojcze Święty, składam Ci podziękowania za wszystko to, co wycierpiałem i za to, co Mi jeszcze pozostało do wycierpienia. I tak jak ten świt przywołuje dzień, a dzień sprawia, że wschodzi słońce, tak również pozwól, aby świt Łaski pojawił się we wszystkich sercach. A gdy wstaje dzień, spraw, abym Ja, Boskie Słońce powstał we wszystkich sercach i zapanował nad nimi wszystkimi. Czy widzisz te dusze, o Ojcze? Ja chcę odpowiadać przed Tobą za każdą z nich, za ich myśli, słowa, czyny i kroki, za cenę krwi i śmierci.”

Jezu mój, Miłości bez granic, łączę się z Tobą i ja również dziękuję Ci za wszystko cierpienie, jakie otrzymałam od Ciebie i za to, co mi jeszcze pozostało do wycierpienia. Proszę, spraw, aby świt Łaski pojawił się we wszystkich sercach, żebyś Ty, Boskie Słońce, mógł wzejść we wszystkich sercach i panować nad nimi wszystkimi.

Ale widzę jeszcze, mój ukochany Jezu, jak czynisz zadośćuczynienie za wszystkie pierwsze myśli, uczucia i słowa, których nie ofiarowano Ci na początku dnia dla oddania Ci czci. Widzę, jak zbierasz w Sobie myśli, uczucia i słowa stworzeń, aby uczynić zadośćuczynienie i oddać Ojcu chwałę, którą są mu winni.

Jezu mój, Boski Mistrzu, skoro mamy w tym więzieniu godzinę do dyspozycji i jesteśmy sami, chcę czynić nie tylko to, co Ty czynisz, ale chcę również oczyścić Cię, osuszyć Twoje włosy i całą siebie wtopić w Ciebie.

Zbliżam się zatem do Twojej Najświętszej Głowy i układając Twoje włosy, chcę zadośćuczynić Ci za tak wiele wypaczonych umysłów i tak przepełnionych sprawami ziemi, że nie poświęcają Ci ani jednej myśli. I wtapiając się w Twój umysł, chcę zebrać w Tobie wszystkie myśli stworzeń i wtopić je w Twoje myśli, aby znaleźć wystarczające zadośćuczynienie za wszystkie złe myśli i za tak wiele zaduszonych świateł i inspiracji… Chciałabym spleść wszystkie myśli stworzeń w jedno z Twoimi, aby oddać Ci prawdziwe zadośćuczynienie i doskonałą chwałę.

Mój utrudzony Jezu, całuję Twoje oczy, smutne i pełne łez Mając ręce przywiązane do kolumny, nie możesz ich osuszyć ani usunąć plwocin, którymi Cię opluto. A pozycja, w jakiej Cię związano jest tak zadręczająca, że nie możesz nawet zmrużyć zmęczonych oczu, aby wypocząć… Miłości moja, jak bardzo chciałabym, aby moje ramiona były dla Ciebie łożem, ażebyś mógł wypocząć.

Chcę osuszyć Twoje Oczy i prosić Cię o przebaczenie. Chcę zadośćuczynić Ci za tyle razy, ile nie dążyliśmy do tego, aby sprawić Ci przyjemność i nie usiłowaliśmy przypatrywać się Tobie, żeby dostrzec, czego od nas oczekiwałeś, co powinniśmy byli czynić i gdzie Ty chciałeś, abyśmy poszli. Chcę wtopić moje oczy i oczy wszystkich stworzeń w Twoje, aby móc zadośćuczynić Twoimi własnymi oczami za całe zło, jakie uczyniliśmy naszym wzrokiem.

I chcę się wtopić w Twoje ręce, aby zadośćuczynić za wszystkie złe czyny i za dobro uczynione w zły sposób i w duchu pychy, oraz aby dać wszystkim aromat Twoich uczynków. Chcę się wtopić w Twoje stopy, aby zamknąć w sobie wszystkie kroki stworzeń i zadośćuczynić za nie, a Twoje kroki dać wszystkim, aby wszyscy kroczyli w sposób święty.

W końcu, moje słodkie Życie, gdy wtapiam się w Twoje Serce, pozwól mi zamknąć w sobie wszystkie uczucia, uderzenia serca i pragnienia, aby razem z Tobą za nie zadośćuczynić i aby dać każdemu Twoje uczucia, uderzenia serca i pragnienia, żeby już nikt nigdy nie mógł Cię obrażać.

Ale słyszę szczęk przekręcanego klucza. To Twoi wrogowie, którzy nadchodzą, aby Cię wyprowadzić z więzienia. A ja drżę, Jezu, czuję się zmrożona. Będziesz znowu w rękach Twoich wrogów. Co się z Tobą stanie?… Zdaje mi się, że słyszę jeszcze szczęk przekręcanych kluczy w Tabernakulach. Jak wiele profanujących rąk przyjdzie, aby je otworzyć, a może nawet sprawić, że zstąpisz do świętokradzkich serc! W jakże wielu niegodnych rękach jesteś zmuszony przebywać! Mój Więźniu Jezu, chcę znaleźć się we wszystkich Twoich więzieniach miłości, aby być świadkiem, gdy Twoi kapłani będą Cię wyjmować i aby dotrzymać Ci towarzystwa, i zadośćuczynić za zniewagi, jakich możesz doznać.

Widzę, że nadchodzą Twoi wrogowie, podczas gdy Ty witasz wschodzące słońce w tym ostatnim z Twoich dni. Gdy oni odwiązują Cię i widzą cały Twój Majestat i że spoglądasz na nich z miłością, w zamian zadają Ci tak silne uderzenia w Twarz, że zabarwia się Ona na czerwono Twoją drogocenną Krwią. Jezu, Miłości moja, zanim opuścisz więzienie, proszę Cię, pobłogosław mnie w Twojej boleści, abym mogła otrzymać siłę do towarzyszenia Ci w Twojej dalszej Męce.

Godziny Męki Naszego Pana Jezusa Chrystusa”

„Zadowolenie, jakie błogosławiony Jezus odczuwa, gdy rozważamy te Godziny jest tak duże, że chciałby, aby przynajmniej jeden egzemplarz tych medytacji, do praktykowania, znajdował się w każdym mieście i miejscowości, ponieważ gdy je rozważamy, to tak jakby Jezus słyszał w tych zadośćuczynieniach odtwarzany Swój własny głos i Swoje własne modlitwy, jakie wznosił do Ojca podczas 24 godzin Swojej bolesnej Męki. I jeśli byłoby to praktykowane przez przynajmniej kilka dusz w każdym mieście lub miejscowości, to wydaje mi się, że Jezus daje mi do zrozumienia, że Boża Sprawiedliwość zostałaby częściowo złagodzona…”

(Z listu Luizy Piccarrety)

„Godziny Męki Naszego Pana Jezusa Chrystusa” nie są narracją czy zwykłym rozważaniem Męki Jezusa opisanym przez wielu innych autorów. Są natomiast modlitwą na wzór gimnastyki lub szkoły życia, w której jednoczymy się z Jezusem, żeby wraz z Nim i tak jak On, nauczyć się czynić to, co On czynił w Swoim wnętrzu, aby nas odkupić. Książka ta jest więc szkołą miłości, świętości i jedności z Wolą Ojca wraz z Jezusem, naszym Odkupicielem (czy wspólnie z Nim).

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.