Konanie Jezusa w Ogrodzie Getsemani: Odwieczna Miłość, która zadaje Mu nieustającą Mękę

Pierwsza godzina konania Jezusa w Ogrodzie Getsemani (9 do 10 w nocy) zaczerpnięta z książki Luizy Piccarrety Godziny Męki Naszego Pana Jezusa Chrystusa”:

Wszystko budzi przerażenie i strach, wszystko jest w głębokiej ciszy… Ale nadstawiając uszu, słyszę ciężki oddech, i to jest Sam Jezus, którego znajduję… Ależ jaka bolesna zmiana! To już nie słodki Jezus z Wieczerzy Eucharystycznej, którego twarz jaśniała olśniewającą i zachwycającą pięknością, ale jest On smutny, i to śmiertelnym smutkiem zniekształcającym Jego naturalne piękno… Jest już w agonii, a ja odczuwam niepokój na samą myśl, że może już więcej nie usłyszę Jego głosu, ponieważ wydaje się, że umiera… Obejmuję zatem Jego stopy. Staję się bardziej odważna i przybliżam się do Jego ramion. Kładę rękę na Jego czole, żeby Go podtrzymać i przyciszonym głosem wołam do Niego: „Jezu, Jezu!”

Jezus w Getsemani

A On, poruszony moim głosem, spogląda na mnie i mówi: „Córko, jesteś tutaj? Czekałem na ciebie. I to był smutek, który dokuczał Mi najbardziej – całkowite opuszczenie przez wszystkich. I czekałem na ciebie, aby uczynić cię świadkiem Mojego bólu i pozwolić ci wypić razem ze Mną kielich goryczy, który wkrótce Mój Ojciec Niebieski przyśle Mi przez Anioła.

Wysączymy go wspólnie, bo nie będzie to kielich pocieszenia, ale wielkiej goryczy. Ja czuję potrzebę, aby jakaś kochająca dusza wypiła z niego przynajmniej kilka kropel. Tak więc wezwałem cię, abyś go przyjęła i dzieliła ze Mną Mój ból, i zapewniła Mnie, że nie pozostawisz Mnie Samego w tak ogromnym opuszczeniu!”

 „Ach tak, mój udręczony Jezu, wypijemy razem kielich Twojej goryczy, będziemy cierpieć Twój ból, a ja nigdy nie odejdę od Twojego boku!”

I cierpiący Jezus, zapewniony przeze mnie, popada w śmiertelną agonię, znosi taki ból, jaki nigdy przedtem nie był widziany ani odczuwany… A ja, nie mogąc tego wytrzymać i chcąc okazać Mu współczucie oraz przynieść Mu ulgę, mówię do Niego: „Powiedz mi, dlaczego jesteś taki smutny, cierpiący i samotny w tym Ogrodzie i tej nocy? Jest to ostatnia noc Twojego życia na ziemi. Pozostało Ci zaledwie kilka godzin do rozpoczęcia Twojej Męki… Myślałam, że znajdę przynajmniej Twoją Niebieską Mamę, kochającą Magdalenę i wiernych Apostołów, natomiast znajduję Ciebie samotnego, pogrążonego w smutku, który zadaje Ci okrutną śmierć i nie pozwala Ci umrzeć…

O moja Dobroci i moje Wszystko, nie odpowiadasz mi? Przemów do mnie! Ale wydaje mi się, że brak Ci słów, tak wielki jest smutek, który Cię dręczy. Ale, o mój Jezu, to Twoje spojrzenie pełne światła, ale cierpiące i badawcze, które wydaje się jakby szukało pomocy, Twoje pobladłe oblicze, Twoje wargi spierzchnięte z miłości, Twoja Boska Osoba, która drży cała od stóp do głów, Twoje Serce, które uderza mocno, mocno – a te uderzenia poszukują dusz i wywołują takie duszności, że wydaje się, że w każdej chwili możesz wydać Swoje ostatnie tchnienie –  wszystko to mówi mi, że jesteś sam i dlatego potrzebujesz mojego towarzystwa.

Jezus w Getsemani

Oto jestem, o Jezu, cała dla Ciebie i razem z Tobą. A co więcej, nie mam serca, żeby patrzeć na Ciebie porzuconego na ziemi… Biorę Cię w swoje ramiona i przytulam Cię do swojego serca. Chcę policzyć, jedno po drugim, Twoje zmartwienia, jedna po drugiej, zniewagi, jakie stają przed Tobą, aby przynieść Ci ulgę za wszystko, zadośćuczynienie za wszystko i przynajmniej jedną moją radość za wszystko…

Ale, o mój Jezu, gdy trzymam Cię w swoich ramionach, Twoje cierpienia wzmagają się… Życie moje, czuję ogień płynący w Twoich żyłach i czuję, jak Twoja Krew się gotuje i chce rozerwać żyły, aby się wydostać… Powiedz mi, Miłości moja, co robisz? Nie widzę biczy ani cierni, ani gwoździ, ani krzyża, a jednak gdy kładę głowę na Twoim Sercu, czuję, że okrutne ciernie przekłuwają Twoją głowę, że bezlitosne bicze nie oszczędzają Ci żadnej cząstki wewnątrz i na zewnątrz Twojej Boskiej Osoby i że Twoje ręce są bardziej sparaliżowane i powykręcane niż gdyby były przebite gwoździami… Powiedz mi, moja słodka Dobroci, kto ma taką moc, również w Twoim wnętrzu, żeby Cię dręczyć i sprawiać, że przechodzisz tyle śmierci, ile jest udręk, jakie Ci zadaje?”

Ach, wydaje się, że błogosławiony Jezus otwiera Swoje słabe i umierające usta i mówi do mnie: „Córko moja, chcesz wiedzieć, kto dręczy Mnie bardziej niż sami oprawcy? A raczej, udręki oprawców są niczym w porównaniu z tym! Jest to Odwieczna Miłość, która chcąc mieć pierwszeństwo we wszystkim, sprawia, że cierpię wszystko na raz, a w najbardziej intymnych miejscach każe Mi cierpieć to, co oprawcy każą Mi przecierpieć stopniowo…

ciernie i gwoździe

Ach, córko moja, to jest Miłość, która całkowicie dominuje nade Mną i we Mnie. Miłość jest dla Mnie gwoździem, Miłość jest dla Mnie biczem, Miłość jest dla Mnie koroną z cierni, Miłość jest dla Mnie wszystkim. Miłość jest Moją nieustającą Męką, podczas gdy ta, zadawana przez człowieka, jest tylko czasową… Ach, córko moja, wejdź w Moje Serce, przyjdź, żeby rozpłynąć się w Mojej Miłości. I tylko w Mojej Miłości będziesz mogła zrozumieć jak bardzo cierpiałem i jak bardzo cię kochałem oraz nauczysz się Mnie kochać i cierpieć tylko z miłości.”

O mój Jezu, skoro wzywasz mnie do wnętrza Swojego Serca, żeby pokazać mi to, co Miłość kazała Ci przecierpieć, to ja wchodzę do Niego. Ale gdy wchodzę, widzę cuda Miłości, która koronuje Twoją głowę nie materialnymi cierniami, ale cierniami ognia, która biczuje Cię nie biczami z powroza, ale biczami z ognia, która przybija Cię do krzyża nie gwoździami z żelaza, ale gwoździami z ognia… Wzystko jest Ogniem, który przenika nawet do Twoich kości i do szpiku. A przemieniając całe Twoje Najświętsze Człowieczeństwo w Ogień, zadaje Ci śmiertelne cierpienia, na pewno daleko większe niż sama Męka i przygotowuje kąpiel Miłości dla wszystkich dusz, które zechcą oczyścić się z wszelkiej zmazy i zdobyć prawo córek Miłości.

O Miłości bez granic, czuję, że jestem niczym wobec takiego ogromu Miłości i widzę, że aby móc wkroczyć do Miłości i zrozumieć ją, powinnam cała stać się miłością…! O mój Jezu, ja nią nie jestem! Ale skoro Ty pragniesz mojego towarzystwa i chcesz, abym wniknęła w Ciebie, proszę Cię, spraw, abym stała się w pełni miłością.

Dlatego proszę Cię, abyś ukoronował moją głowę i każdą moją myśl koroną Miłości. Błagam Cię, o Jezu, abyś biczował moją duszę, moje ciało, moje władze duchowe, moje odczucia, moje pragnienia, moje uczucia…, w sumie wszystko, biczami miłości, abym we wszystkim była ubiczowana i opieczętowana miłością. Spraw, o nieskończona Miłości, aby nie było we mnie niczego, co nie brałoby życia z Miłości.

O Jezu, ośrodku wszelkiej miłości, błagam Cię, abyś przybił moje ręce i moje stopy gwoździami miłości, tak abym, całkowicie przeszyta Miłością, miłością się stała, miłość zrozumiała, w miłość się przyoblekła i miłością się odżywiała. Niech miłość zachowa mnie całkowicie przybitą w Tobie, tak aby żadna rzecz wewnątrz i na zewnątrz mnie nie miała odwagi odwrócić i oderwać mnie od miłości, o Jezu!

Godziny Męki Naszego Pana Jezusa Chrystusa”

„Zadowolenie, jakie błogosławiony Jezus odczuwa, gdy rozważamy te Godziny jest tak duże, że chciałby, aby przynajmniej jeden egzemplarz tych medytacji, do praktykowania, znajdował się w każdym mieście i miejscowości, ponieważ gdy je rozważamy, to tak jakby Jezus słyszał w tych zadośćuczynieniach odtwarzany Swój własny głos i Swoje własne modlitwy, jakie wznosił do Ojca podczas 24 godzin Swojej bolesnej Męki. I jeśli byłoby to praktykowane przez przynajmniej kilka dusz w każdym mieście lub miejscowości, to wydaje mi się, że Jezus daje mi do zrozumienia, że Boża Sprawiedliwość zostałaby częściowo złagodzona…”

(Z listu Luizy Piccarrety)

„Godziny Męki Naszego Pana Jezusa Chrystusa” nie są narracją czy zwykłym rozważaniem Męki Jezusa opisanym przez wielu innych autorów. Są natomiast modlitwą na wzór gimnastyki lub szkoły życia, w której jednoczymy się z Jezusem, żeby wraz z Nim i tak jak On, nauczyć się czynić to, co On czynił w Swoim wnętrzu, aby nas odkupić. Książka ta jest więc szkołą miłości, świętości i jedności z Wolą Ojca wraz z Jezusem, naszym Odkupicielem (czy wspólnie z Nim).

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.